piątek, 4 maja 2012

Magik Z Charleroi

Alix Perez - 1984



Nazwanie Alixa Pereza, a właściwie Alixa Depauw'a cudownym dzieckiem Drum'n'Bassu nie jest przesadą. Ten pochodzący z belgijskiego Charleroi producent zaczynał swoją przygodę z muzyką już jako 14-latek a kilka lat później słyszał o nim już cały drum'n'bassowy świat. Ostatnio wróciłem sobie do jego debiutanckiego krążka "1984" i odkryłem ten album zupełnie na nowo. Pochłonął mnie niczym gąbka i nie rozstawałem się z nim nawet na jeden dzień.
Już otwarcie albumu w postaci utworu tytułowego przyprawia słuchacza o gęsią skórkę. Ambientalne intro złożone z dźwiękowych plam żywcem wyjętych z najmroczniejszych utworów Buriala, przeistaczające się przepiękny, głęboki Atmospheric powala na kolana. Później wcale nie jest gorzej. Nie wstaniecie z kolan aż do momentu zakończenia ostatniego utworu. Wystarczy wspomnieć nieco bardziej klasyczne w formie drum'n'bassowe rollery takie jak "Voices" czy "I'm Free". Te kompozycje mają w sobie tak niebywałą siłę, że nogi same się pod nami uginają. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś w tak fantastyczny sposób łączył chropowatą, surową perkusję z syntetycznymi samplami od których mam popękane ściany w domu. Jeżeli mówimy o surowości, to wszelkie granice przekracza nagrany wspólnie z Foreign Beggars utwór "The Cut Deepens" Potężny bassline, nieregularna, oszczędna, pojawiająca się jakby znienacka perkusja i sample przypominające najlepsze nagrania w dorobku Source Direct powodują, że tego nagrania nie pozbędziecie się z głowy przez długie tygodnie.
Trzeba zaznaczyć, że płyta jest bardzo urozmaicona brzmieniowo. Nie mamy tu tylko ostrych, ciężkich tracków o których wspominam powyżej. W dużej mierze jest to album niezwykle liryczny. Wystarczy wymienić wcześniej przeze mnie wspominany utwór tytułowy lub bardziej klasyczny w strukturze "Fade Away" czy liquid funkowe, "Contraditions" i nagrany wspólnie z Spectrasoul i okraszony przepięknymi wokalami Pevena Everetta "Forsaken".
"1984" to nie tylko Drum'n'Bass w najlepszym wydaniu. Perez pozwala sobie na wycieczki w dalej położone muzyczne rejony ale spójne z resztą płyty. Mamy zatem post dubstepowy "No Grudge" nagrany wspólnie z The Truth i Lynxem. Jest też świetny, hip-hopowy "Calm Of Cast" czy przepięknie osadzony, zawierający elementy soulowe i funkowe "Intersections".
Jeżeli szukalibyśmy jakiegoś wspólnego mianownika dla całego albumu, bez wątpienia byłaby to linia basowa - głęboka, przeszywająca na wylot, a przy tym nienachalna. Wystarczy posłuchać wcześniej wspomnianych "The Cut Deepens", "I'm Free" czy "Suffer In Silence" nagranego wspólnie z Zero T, aby zrozumieć jak fantastycznie wyważone są bassliny na tym krążku. Nadają utworom charakteru, a przy tym nie są natarczywe.
"1984" to bardzo dobra płyta, która powinna zachwycić nie tylko fanów elektronicznych brzmień. Ten album to kilkanaście muzycznych perełek tworzących, spójną ale nie monotonną całość. Nie jest to może muzyka najłatwiejsza. Wymaga skupienia i otworzenia się na wpływające do naszych uszu dźwięki. Jeżeli otworzycie się na ten album zapewnię Was, że w zamian otrzymacie niesamowite godziny spędzone w towarzystwie tej pięknej muzyki i w pełni docenicie kunszt producencki Alixa Pereza. Dla mnie album "1984" to arcydzieło.
P.S. Nie pisałem nic o zamykającym płytę "Hemlines", nagranym wspólnie z Sabre. Chciałem powiedzieć, że jest to w tej chwili jeden z moich ulubionych utworów w ogóle. Nie pamiętałem tego utworu z moich wcześniejszych przesłuchań "1984". Jednak gdy puściłem sobie to nagranie teraz, przeżyłem spory szok. Do dzisiaj zbieram szczękę z podłogi. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie lepszego zakończenia, tej rewelacyjnej płyty.





To co, może mały drum'n'bassowy deserek? Mam dla Was wyjątkowo pyszne ciasteczko. Posłuchajcie utworu "Lights" autorstwa Technicolour, który już wcześniej pojawił się na MassiveTunez w wersji oryginalnej. Dziś zaprezentuję Wam gładko i spokojnie wibrującą, liquid funkową wersję Komatic. Ależ ja uwielbiam takie brzmienia. Zakochacie się w tej nutce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz