Jaki gatunek odbił najmocniejsze piętno na muzyce lat 90-tych? Wydaje się, że była to muzyka rodem z Bristolu, nazwana Trip Hopem. Zapoczątkowana płytami "Blue Lines" Massive Attack i "Dummy", autorstwa Portishead. Brzmienia zawarte na tych krążkach miały niebywały wpływ na twórczość wielu bardziej lub mniej komercyjnych muzyków.
Co nam dzisiaj zostało po Trip Hopie? Massive Attack, które nadal jest w wielkiej formie. Portishead, które po jedenastu latach milczenia, wróciło z fantastyczną płytą "Third". Hmmm...właściwie to wszystko. Przepraszam! Zapomniałem o Trickym. On również trzyma się dzielnie. Ale co z resztą? Morcheeba trochę odżyła po powrocie Skye. Zero 7 po zmianach personalnych nadal nagrywa całkiem niezłe kawałki. Hooverphonic to już nie ten sam zespół co kilka lat temu. Lamb po ośmiu latach wydało płytę koncertową. Może wysmażą jakiś nowy longplay.
Mimo, że kilka kapel stara się nadal nagrywać, ich wielkość przeminęła. Trip Hop umarł, a jedną z najboleśniejszych ofiar był zespół Sneaker Pimps. Wydał trzy świetne płyty i zniknął z rynku muzycznego. Przypomnijmy sobie jeden z ich największych przebojów, "Spin Spin Sugar".
Na początek puścimy sobie wersję radiową wraz z teledyskiem. Następnie posłuchamy, bardziej wymagającej wersji albumowej.
Jako bonus, nowsza wersja dubstepowa. Jak widać ich muzyka nadal inspiruje. Być może w najbliższym czasie przygotuję krótką retrospektywę ich twórczości. Póki co skontrastujcie sobie stare Sneaker Pimps z nowym spojrzeniem na ich muzykę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz