Nienawidzę jesieni z jednego podstawowego powodu. Zawsze muszę w tym okresie złapać jakieś choróbsko. Nie inaczej było i tym razem. Od poniedziałku zdycham. Człowiek by wziął wolne i wypoczął, ale mam teraz w pracy tyle do zrobienia, że nie wchodzi to w grę. Zatem po wyczerpujących godzinach w pracy wracałem do domu i zalegałem szprycując się różnymi specyfikami. Stąd też moja tygodniowa absencja na blogu. Nadal nie czuję się najlepiej, ale postanowiłem zrobić sobie przerwę od ciągłego leżenia w łóżku i naskrobać coś dla Was. Dzisiaj będzie naprawdę sporo muzyki. Muszę Wam w końcu wynagrodzić moje długie milczenie. Zaczynajmy więc.
A zaczniemy naprawdę z przytupem od "Swag" autorstwa The Qemists. Miałem przyjemność dwukrotnie oglądać tych gości na żywo. Za pierwszym razem niezmiernie mi się podobało. Za drugim troszkę mniej ale zrzucam to na moje zmęczenie. Niektórzy nazywają ich kalką Pendulum, ale ja uważam, że to stwierdzenie wielce krzywdzące. To prawda, że widoczne są podobieństwa w występach na żywo, łączeniu breakowej muzyki z rockowymi brzmieniami, ale moim zdaniem Panowie wykształcili sobie swój własny, unikatowy styl, który w żaden sposób nie można nazwać naśladowaniem Australijczyków. Jednym słowem czad!
Czas teraz zapowiedzieć kolejne niezwykle ciekawe wydawnictwo. Zapowiadałem już nowe płyty Makoto i Aquasky. Dzisiaj czas na album "Love Is The Devil" autorstwa Blu Mar Ten. Już się nie mogę doczekać, kiedy przesłucham tą płytę. Ten angielski tercet, to jeden z moich ulubionych drm'n'bassowych składów. Ich muzyka jest po prostu piękna, przesycona niesamowitymi dźwiękami i niepowtarzalnym klimatem. Przesłuchując to promo stwierdzam jednak, że oprócz klimatów liquid/atmospheric panowie zapędzają się momentami w bardziej mroczne i ostrzejsze drumowe rejony. To będzie z pewnością jedna z najlepszych płyt końcówki 2011 r. Koniecznie musicie się z nią zapoznać.
Przechodzimy do jednego ze stałych punktów programu, czyli kolejnego remiksu "In For The Kill" La Roux. Miesiąc temu wrzuciłem wersję Foamo i Skreama, a dzisiaj czas na zakręconą interpretację Diplo. Nie ulega wątpliwości, że Amerykanin jest w tej chwili u szczytu swojej kariery. Pojawiają się głosy, że sprzedał się współpracując z komercyjnymi gwiazdami, ale moim zdaniem, jest to zarzut zupełnie nie trafiony. Jest to niezwylke płodny muzyk, który bardzo chętnie sprawdza się w różnych muzycznych klimatach. Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, niech jak najszybciej włączy utwór który przygotowałem na dzisiaj. Macie ochotę na "In For The Kill" na kwasie? No to macie.
Nie tylko Blu Mar Ten szykują nowe wydawnictwo. Pilnie w studio pracuje również Skream. Owocem jego pracy będzie szósta już EP-ka z serii Skreamizm. Jeżeli ktoś narzeka na jego wygładzoną twórczość w ramach projektu Magnetic Man, to spieszę uspokoić, że tym razem słuchacze dostaną sześć bezkompromisowych, szorstkich i ciężkich tracków. Wiemy jednak, że Skream od dłuższego czasu przestał zamykać się w dubstepowej szufladzie i bardzo chętnie eksperymentuje z innymi brzmieniami, więc i na tym albumie nie mogło zabraknąć muzycznych wycieczek. Jednak przede wszystkim to rasowy Dubstep na najwyższym poziomie.
Na koniec przygotowałem dla Was remiks jednego z moich ulubionych utworów Faithless. Mam na myśli pochodzący z wydanej w 2006 roku płyty "To All New Arrivals" utwór "Music Matters". Któż z Was go nie słyszał. Być może jednak nie słyszeliście fantastycznej wersji Petera Hellera. Ten facet to prawdziwa legenda muzyki House. Zaczynał swoją muzyczną podróż na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Ma na koncie setki fantastycznych remiksów i wiele singli, które złotymi nutami zapisały się w historii muzyki klubowej. To wielki autorytet i znawca muzyki elektronicznej. Posłuchajcie jego obłędnej interpretacji Faithless, a ja będę się powoli z Wami żegnał i wracał do łóżka. Mam nadzieję, że jutro zaproszę Was na kolejną muzyczną przejażdżkę. Trzymajcie się ciepło.
Przechodzimy do jednego ze stałych punktów programu, czyli kolejnego remiksu "In For The Kill" La Roux. Miesiąc temu wrzuciłem wersję Foamo i Skreama, a dzisiaj czas na zakręconą interpretację Diplo. Nie ulega wątpliwości, że Amerykanin jest w tej chwili u szczytu swojej kariery. Pojawiają się głosy, że sprzedał się współpracując z komercyjnymi gwiazdami, ale moim zdaniem, jest to zarzut zupełnie nie trafiony. Jest to niezwylke płodny muzyk, który bardzo chętnie sprawdza się w różnych muzycznych klimatach. Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, niech jak najszybciej włączy utwór który przygotowałem na dzisiaj. Macie ochotę na "In For The Kill" na kwasie? No to macie.
Nie tylko Blu Mar Ten szykują nowe wydawnictwo. Pilnie w studio pracuje również Skream. Owocem jego pracy będzie szósta już EP-ka z serii Skreamizm. Jeżeli ktoś narzeka na jego wygładzoną twórczość w ramach projektu Magnetic Man, to spieszę uspokoić, że tym razem słuchacze dostaną sześć bezkompromisowych, szorstkich i ciężkich tracków. Wiemy jednak, że Skream od dłuższego czasu przestał zamykać się w dubstepowej szufladzie i bardzo chętnie eksperymentuje z innymi brzmieniami, więc i na tym albumie nie mogło zabraknąć muzycznych wycieczek. Jednak przede wszystkim to rasowy Dubstep na najwyższym poziomie.
Na koniec przygotowałem dla Was remiks jednego z moich ulubionych utworów Faithless. Mam na myśli pochodzący z wydanej w 2006 roku płyty "To All New Arrivals" utwór "Music Matters". Któż z Was go nie słyszał. Być może jednak nie słyszeliście fantastycznej wersji Petera Hellera. Ten facet to prawdziwa legenda muzyki House. Zaczynał swoją muzyczną podróż na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Ma na koncie setki fantastycznych remiksów i wiele singli, które złotymi nutami zapisały się w historii muzyki klubowej. To wielki autorytet i znawca muzyki elektronicznej. Posłuchajcie jego obłędnej interpretacji Faithless, a ja będę się powoli z Wami żegnał i wracał do łóżka. Mam nadzieję, że jutro zaproszę Was na kolejną muzyczną przejażdżkę. Trzymajcie się ciepło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz