Dzisiaj nietypowo. Zapraszam Was na małą wycieczkę po moich ulubionych trackach w dorobku Cypress Hill. Zespół ten jest szczególnie mi bliski. Mimo, że nie słucham ich dzisiaj tak często jak kiedyś, to ich muzyka odcisnęła wyraźne piętno na mnie i moim poszukiwaniu muzycznych wrażeń. Ten wpis to hołd dla tego nietuzinkowego składu.
Moim ulubionym nagraniem amerykanów jest powstały w 2002 roku utwór "Child Of The Wild West". Track ten powstał we współpracy z samym Roni Sizem, wielką legendą połamanych beatów i powstał specjalnie na użytek filmu Blade II. Jednak okazał na tyle popularny, że postanowiono wypalić go na osobnym singlu. To fantastyczne nagranie. Charakterystyczny głos B-Reala na tle rewelacyjnego breakbeatowego podkładu bristolskiego mistrza brzmi wręcz zjawiskowo.
Przeskakujemy teraz do najnowszej płyty Cypress. Nie jestem wilkim fanem ostatnich trzech krążków, ale to nie znaczy, że nie ma na nich udanych nagrań. Wręcz przeciwnie można z łatwością wyłowić niezwykłe perełki. Wiadomo, że nasi dzisiejsi bohaterowie nigdy nie stronili od gitarowych brzmień. Można powiedzieć, że z czasem ostre gitarowe riffy stały się ich znakiem rozpoznawczym. Mimo, że nie zawsze takie próby wychodziły, to mam dowód na to jak świetnie Cypress Hill brzmią w towarzystwie gitary. Posłuchajcie "Trouble Seeker", mojego ulubionego na dzień dzisiejszy nagrania z płyty "Rise Up". Czy poznajecie to charakterystyczne brzmienie? To oczywiście Daron Malakian z S.O.A.D., wspierający naszych bohaterów w tym utworze.
No to teraz czas na klasykę. Kto z Was nie słyszał chociaż raz w życiu "Insane In The Brain". To zdecydowanie jedno z najważniejszych nagrań lat 90-tych i prawdziwy hip-hopowy evergreen, który zapisał się złotymi nutami w historii muzyki. Utwór ten był prawdziwą trampoliną dla kariery Cypress Hill a tekst "Insane In The Membraine. Insane In The Brain!" stał się wręcz ich wizytówką. Nie znać tej zajebistej nuty, to grzech.
Nie chciałem zbytnio rozwlekać dzisiejszego przeglądu, ponieważ nie chciałem pozbawiać Was przyjemności samodzielnego szperania w celu przypominania sobie/poznawania innych świetnych nagrań Cypress Hill. Chciałem jednak jakoś spektakularnie zakończyć i miałem w związku z tym wielki problem z wyborem ostatniego nagrania. Może odjechany "Dr. Greenthumb"? A może nieśmiertelny "I Wanna Get High"? Po dłuższym zastanowieniu wybrałem jednak przepiękny "Tequila Sunrise" w wersji hiszpańskojęzycznej. Niepowtarzalny utwór. Tego rdzennie latynoskiego klimatu oraz tej niesamowitej trąbki i gitary nie sposób wyrzucić z głowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz