Ostatnio Was nie rozpieszczam. Wrzucam średnio jeden wpis na tydzień. Nie chcę się rozpisywać czemu zaniedbywałem mojego bloga, ale mogę obiecać, że postaram się, żeby częstotliwość wpisów się zwiększyła. W końcu jest tyle fantastycznej muzyki którą chcę się z Wami podzielić. Nie przedłużajmy więc.
Dziś mam do zaoferowania dwa świetne utwory autorstwa legendarnego duetu Drumsound & Simon Bassline Smith. Wracam również do mojego ulubionego działu "z kącika zdartej płyty" w którym prezentuję utwory starsze bądź też troszkę nowsze, ale z pewnością takie, które zapisały się w historii muzyki elektronicznej. Na razie nie będę zdradzał co dziś usłyszycie.
Zaczynamy od Simona Smitha i Andy Wrighta. Mało którzy muzycy mieli tak wielki wpływ na rozwój sceny Jungle a później Drum'n'Bass. Bassline Smith zaczynał już na początku 90-tych tworząc podwaliny brzmień Jungle raczkujących wówczas w muzycznym podziemiu. Z całą pewnością można go postawić obok takich muzyków jak LTJ Bukem, Goldie, Roni Size czy DJ Hype.
W 1999 roku rozpoczął współpracę z rozpoczynającym dopiero swoją muzyczną przygodę Andy Wrightem aka Drumsound. Wspólnie stworzyli jeden z najbardziej elektryzujących duetów na scenie drum'n'bassowej, choć nie obce są im inne gatunki z rodziny połamanych beatów. To są panowie którzy nigdy nie zeszli poniżej swojego bardzo wysokiego poziomu. Jeżeli wiadomo, że wypalają nowy utwór można w ciemno założyć, że będzie on bardzo udany.
Zaprezentuję dziś dwa nagrania z ich niezwykle bogatego dorobku. Jako pierwszy wybrzmi "Fire (Burning)" będący jednym z lżejszych tracków ich autorstwa. Utwór ten to kawał świetnego liquidowego d'n'b, który poderwie Was krzeseł, foteli, kanap bądź innych przedmiotów na których w tej chwili spokojnie siedzicie. Jednak to nie koniec, gdyż jako drugi wybrzmi prawdziwy parkietowy killer - "Clap Your Hands" w wersji dubstepowej. Nie dajcie się zwieść niepozornemu intro ;). Enjoy.
Zaprezentuję dziś dwa nagrania z ich niezwykle bogatego dorobku. Jako pierwszy wybrzmi "Fire (Burning)" będący jednym z lżejszych tracków ich autorstwa. Utwór ten to kawał świetnego liquidowego d'n'b, który poderwie Was krzeseł, foteli, kanap bądź innych przedmiotów na których w tej chwili spokojnie siedzicie. Jednak to nie koniec, gdyż jako drugi wybrzmi prawdziwy parkietowy killer - "Clap Your Hands" w wersji dubstepowej. Nie dajcie się zwieść niepozornemu intro ;). Enjoy.
...z kącika zdartej płyty
Czas na obiecany powrót do przeszłości. Dzisiaj cofamy się do 2001 roku. Właśnie dziesięć lat temu została wydana debiutancka płyta norweskiego duetu Royksopp. Dzięki niemu Panowie stali się sławni i z miejsca weszli do Serie A muzyki elektronicznej. Jest to dla mnie niezwykle ważny album. Był on jednym z wydawnictw dzięki którym zakończyłem moje muzyczne poszukiwania i zagłębiłem się ponownie w odmęty dźwięków spod znaku Electronic Music. Nie mogłem się zdecydować na jakiś konkretny utwór. dlatego też wybrałem kilka moich ulubionych. Posłuchajcie tych fantastycznych kompozycji. Ehh...aż nie chce się wierzyć, ze to już dziesięć lat minęło od ich wydania. Jak ten czas leci. Jedynym plusem jest to, że muzyka sama w sobie się broni i nie zestarzała się ani trochę w przeciwieństwie do nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz