poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Hallelujah!!

Wesołego jajka!! Wybaczcie, że nie było wczoraj obiecanego wpisu. Wiecie, jak to bywa w święta. Człowiek myśli, że będzie miał trochę więcej wolnego czasu, a i tak mu go nie starcza. Dlatego też zerwałem się dzisiaj wcześnie rano i postanowiłem wystukać zaległy wpis. A będzie dzisiaj wyjątkowo - czeka kolejna płyta do zrecenzowania, zaczniemy nowy cykl "Z kącika zdartej płyty". Jednak wszystko po kolei.

Płyta Tygodnia

BSD - Malditos Bass-Star-Dos!




Z breakbeatowymi płytami jest jeden zasadniczy problem. Często nie tworzą spójnej całości. Przypominają raczej zbiór the best of. Do tego bardzo często bywają monotonne. Te same uchybienia posiada pierwszy w karierze, długogrający krążek BSD. Jednak w przypadku „Malditos Bass-Star-Dos!” dzieje się rzecz niebywała. Mimo tych poważnych grzechów, płyty słucha się fenomenalnie!
Tutaj nie ma owijania w bawełnę. Właściwie od pierwszego tracka słuchacz zaczyna być atakowany dźwiękami które nie pozwolą mu usiedzieć w miejscu. Nie ma się co spodziewać nie wiadomo jakiej głębi zawartej w tych utworach. To energetyczne numery, przystosowane głównie na klubowe parkiety. Dwóch rzeczy nie można jednak odmówić zamaskowanemu duetowi. Po pierwsze mają pełno świeżych pomysłów. A po drugie, niebywały talent do generowania potężnych, ociekających tłuszczem beatów. Trzeba jeszcze dodać, że poszczególne tracki bardzo łatwo wpadają w ucho. Jestem przekonany, że kilka nich zapamiętacie już po pierwszym przesłuchaniu. Na szczególne uznanie zasługują: przypominający dokonania Hybrid "Party Groove (Breaks Phenomenon)", niesamowicie ciężki "Hard'n'Bass" który przejedzie się po słuchaczu niczym walec drogowy, bardzo nośne "Hopiness", "This Could Be..." "Give You More". Na płycie oczywiście nie mogło zabraknąć miejsca na wcześniej już znane "Compute" "Get Hype On This" czy "Intoxikated Muzik" które ciągle robią oszałamiające wrażenie.
Muzyka zawarta na tym krążku to prawie w 100% klasyczny Nu-Skool. Zdarzają się co prawda nieliczne wycieczki w brzmienia Psy/Progressive czy Florida, ale nie odbijają się one zbytnio na ogólnym wydźwięku albumu. Do tego wszystkiego płyta jest bardzo długa. Zawiera aż osiemnaście numerów. Wydawać by się mogło, że nic nie uchroni jej przed monotonnością. Jednak świeżość i energia poszczególnych utworów powoduje, że „Malditos Bass-Star-Dos!” słucha się z niekłamaną przyjemnością od początku do końca. Mało tego! Nie będziecie mogli się doczekać kolejnych utworów z krążka, a co chwila na waszych twarzach, pojawiać się będzie uśmiech i kiwać będziecie z niedowierzaniem głową zastanawiając się, jak to możliwe, że muzyka BSD tak pobudza Was do ruchu.

Odsłuch: http://www.junodownload.com/products/malditos-bass-star-dos-unmixed-dj-mix/1652486-02/


No to może trochę Electro House'u pod te święta? Przed Wami Nato Medrado. Ten młody Brazylijczyk to jeszcze młokos na scenie elektronicznej. Porusza się muzycznie w szerokim spektrum muzyki House. Od Electro poprzez Deep po Progressive. Wychodzi mu to całkiem zgrabnie. Puścimy sobie "My Friend Mario Bros" z pięknym breakbeatowym intro przechodzącym w kwaśny Electro House.




Na koniec zapowiadany wcześniej cykl...

...Z kącika zdartej płyty

W ramach tego cyklu będę wracał do starszych utworów muzyki klubowej które miały znaczący wpływ na jej rozwój a przy okazji są dla mnie bardzo ważne.
Myślę, że odpowiednim trackiem, który godnie rozpocznie ten cykl będzie "Everybody In The Place" The Prodigy. Ten utwór to kultura Rave w pigułce. Nie trzeba się rozwodzić nad tym czym był/jest (niepotrzebne skreślić) Rave. Wystarczy posłuchać tego świetnego utworu i wszystko będzie jasne. Po prostu Dance Anthem.
P.S. Fajnie patrzy się na młodszych o dwadzieścia lat chłopaków z The Prodigy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz