Muzyka Radiohead towarzyszy mi od zawsze. Jako młody dzieciak, dzięki kultowej Liście Radia Łódź, prowadzonej przez Adama Kołacińskiego, usłyszałem pierwszy raz takie tracki jak "Paranoid Android", "Karma Police", "No Suprises" czy "The National Anthem". To dzięki tym, jak i dziesiątkom innych utworów, pokochałem ich muzykę, a Thom Yorke stał się dla mnie idolem. Czasami zastanawiam się jak to jest możliwe, że jedna osoba ma tak wielkie pokłady talentu.
Parę tygodni temu Radiohead, wydał swoją nową płytę "The King Of Limbs". Nie miałem jeszcze przyjemności zapoznania się z nią. Nastawiam się psychicznie. Staram się nie czytać na jej temat. Chcę mieć czysty i otwarty umysł, kiedy będę ją przesłuchiwał pierwszy raz. W ramach zaprawy postanowiłem przypomnieć sobie niektóre z ich wcześniejszych nagrań. Chcę Wam puścić dwa utwory, które robią na mnie największe wrażenie. To zdecydowanie dwa moje ulubione nagrania Radiohead.
Najpierw zaprezentuję "Idoteque". Kiedy pierwszy raz usłyszałem ten utwór (również za pośrednictwem Listy Radia Łódź) zaniemówiłem. Zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Przy następnej okazji nagrałem sobie go na kasetę i odsłuchiwałem w kółko, aż do znudzenia. Jednak znudzić się nie może. Uwielbiam go tak samo jak za pierwszym razem.
Drugim utworem będzie "Videotape", zamykający poprzednią płytę Anglików. Jest to najwspanialsze zakończenie płyty jakie do tej pory słyszałem. A słyszałem wiele. Utwór ten brzmi po prostu obłędnie, a Thom Yorke wykonuje go tak, jakby miał już niczego w życiu nie zaśpiewać. JEDNAK ZAŚPIEWAŁ!! Mam nadzieję, że na nowej płycie znajdę chociaż jeden utwór, który poruszy mnie tak jak te dwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz