Ufff obiecałem, że dzisiaj przedstawię kolejną płytę i słowa dotrzymuję. Wybaczcie, że tak późno ale nie było mnie od piątku w domu. Dzisiaj bierzemy na tapetę płytę Myagi.
Myagi - 3 Years Of Sunrise

Tak dobrej płyty się nie spodziewałem. To nie znaczy, że wątpiłem w umiejętności Andrew Mavoya. Wręcz przeciwnie. Jest to bardzo przeze mnie ceniony producent. Kojarzony jest jednak głównie z brzmień breakbeatowych i spodziewałem się dość jednostajnego zbioru brejkowych łamańców.
Okazało się, że „3 Years Of Sunrise” to niezwykle dojrzały, przemyślany i bardzo zróżnicowany pod względem brzmieniowym, album. Ku mojemu zdziwieniu, czystego Breakbeatu jest tutaj jak na lekarstwo. Znajdziemy natomiast Dub, House w big roomowym, najlepszym wydaniu, subtelne i łagodne Downtempo. Przy tej całej różnorodności barw, płyta nie traci w znaczącym stopniu na spójności. Wszystkie utwory zazębiają się w jeden, w miarę wspólny mechanizm, gdyż mimo brzmieniowego zróżnicowania, Breakbeat stanowi klucz do odbioru całej płyty. Słuchając jej przychodziły mi do głowy skojarzenia z muzyką takich gigantów jak Underworld czy The Chemical Brothers, a to, sami przyznacie, świetna rekomendacja.
Zapraszam do odsłuchu na Beatporcie:
https://www.beatport.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz