W pierwszym wpisie w nowym roku nie zajmiemy się tym co aktualne, najnowsze i pachnące świeżością. Dzisiaj popatrzymy za siebie i to bardzo daleko. Cały dzisiejszy wpis można potraktować jako naszą stałą rubrykę "...z kącika zdartej płyty" na łamach której przedstawiam utwory, które mnie ukształtowały muzycznie i są dla mnie niezwykle ważne. Tyczy się to również nagrań, które prezentuję dzisiejszego wieczoru.
Na początek cofamy się do roku 1997. Wtedy to zaczęła się moja przygoda z The Chemical Brothers. Wręcz pochłaniałem albumy "Exit Planet Dust" i "Dig Your Own Hole". Jednak tak naprawdę wszystko zaczęło się od jednego nagrania, które powodowało, że włosy jeżyły mi się na głowie a po plecach przechodził zimny dreszcz. Mowa o breakowym klasyku wszech czasów, czyli nagraniu "Block Rockin' Beats", które jest genialne już od samego intro. To dzięki niemu zrozumiałem czym w ogóle jest rytm w muzyce i jak bardzo jest ważny. Nie muszę tego utworu w ogóle słuchać, ponieważ znam go na pamięć. Każdy beat, każdy sampel, każdą zmianę tematu. Dziś jednak posłuchamy go razem. Nadal urywa łeb.
Cofamy się wstecz jeszcze o cztery lata, aby wysłuchać nagrania "Champion Sound" autorstwa Jasona "Q Project" Greenhalgha. Oczywiście ja usłyszałem to nagranie dużo później, kiedy to w czasach licealnych zacząłem pasjonować się również nieco szybszymi połamanymi rytmami. Można powiedzieć, iż Q Project to producent jakich wielu na scenie Drum'n'Bass. Jednak zaznaczyć trzeba, że jest już obecny na scenie od dwudziestu lat i nadal z powodzeniem wypala kolejne tracki i gra świetne sety. Skupiając się na jego twórczości należy stwierdzić, iż udało mu się kilkoma nagraniami zapisać się w historii połamanych rytmów. Jednak to dzięki nagranemu w 1993 roku "Champion Sound" stał się ich żywą legendą.
Ostatni wykonawca pojawia w dzisiejszym wpisie z dwóch powodów. Pierwszy jest taki sam jak w powyższych przypadkach, a drugi to zbliżające się koncerty. Jako ostatni zaprezentuje się duet Lamb, którego kocham za tak wiele utworów, że musiałbym poświęcić na opisanie tego osobny wpis. Bezsprzecznie jest to jeden z najciekawszych projektów muzycznych w latach 90-tych. Ich muzyki nie da porównać się z niczym innym. Naładowana emocjami i liryzmem, ale również niepozbawiona zadziora i dystansu. Mieszająca różne odległe od siebie muzyczne światy. Długo zastanawiałem się jaki utwór zaprezentować i ostatecznie zdecydowałem się na mój pierwszy wybór. Wspólnie posłuchamy niesamowitego nagrania "Górecki", pochodzącego z wydanej w 1996 roku debiutanckiej płyty duetu, będącego jednocześnie jednym z pierwszych singli w ich dorobku. Jeżeli ktoś będzie miał możliwość niech koniecznie stawi się na ich koncertach w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, odpowiednio 7, 8, 9 lutego. Naprawdę warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz