Humor mi nie dopisuje. Aura jakaś taka szara, a do tego świadomość kończącego się urlopu nie nastrajają pozytywnie. No cóż, byle do następnego, w trakcie którego mam nadzieję, ze nie będę usuwał sobie ósemek :).
Dzisiaj zestaw nieco bardziej mroczny? Będzie klimatycznie i nastrojowo, a zaczniemy od kolejnego czarnoskórego, muzycznego geniusza. Nazywa się Tyler Okonma ale znany jest lepiej jako Tyler, The Creator. Facet jest geniuszem, ponieważ tworzy muzykę ciężką, trudno przyswajalną i bardzo "niegrzeczną" a mimo to sprzedaje się ona rewelacyjnie. Niektórzy nazywają go psycholem, wariatem a niektórzy pozerem. Ja jednak mam gdzieś to czy facet faktycznie jest mocno odjechany, czy tylko udaje. Kupuję jego psychodeliczne klimaty bez zastanowienia. No sami powiedzcie. Czy singlowy "Yonkers" nie jest świetnym kawałkiem?
Deadboy pojawił się raz na łamach MassiveTunez, w rewelacyjnym remiksie "Night Air" Jamie Woona (zainteresowanych odsyłam do linka http://massivetunez.blogspot.com/2011/07/sowia-muzyka.html). Dziś chcę potwierdzić wielki potencjał tego młodego, brytyjskiego producenta, prezentując Wam kolejny świetny remiks jego autorstwa. Za chwilę usłyszycie jego interpretację "Before", autorstwa Scuby. Mimo, że był to jeden z pierwszych releasów Deadboya, słychać w tym utworze niesamowite wyczucie, świadomość środków wyrazu, którymi dysponuje przy tworzeniu muzyki oraz wizji jaką chciałby kreować w swojej twórczości. Już to wcześniej pisałem, ale powtórzę to jeszcze raz. Deadboy to jedna z najbardziej zjawiskowych postaci na współczesnej scenie muzycznej.
Zastanawiałem się kogo dziś zaprezentować na końcu. Kandydatów było kilku: SBTRKT, Netsky, Joachim Pastor, zdecydowałem jednak, że dzisiejszy wpis zamknie Sebastian "Seba" Ahrenberg. Jestem jego wiernym fanem odkąd usłyszałem przepiękną płytę "Return To Forever", wydaną w 2008 roku. Od tamtego czasu nie mogę przepuścić żadnej jego kompozycji. Szwed mnie po prostu nie zawodzi. Jednak w ostatnim czasie moja fascynacja jego muzyką wyraźnie wzrosła, czego objawem jest natężenie jego nagrań pojawiających się na moim blogu. W końcu raptem półtora tygodnia temu prezentowałem fantastyczne nagranie "Don't You Love Me Anymore", które wielu z Was przegapiło. Ha! Wszystko wiem! Nic się nie da ukryć. Dlatego też ponownie odsyłam do tamtego utworu (http://massivetunez.blogspot.com/2011/12/poswiateczny-newsletter.html). Przede wszystkim jednak, chcę dzisiaj zaprezentować inną perełkę z jego repertuaru, pochodzącą z tego samego releasu co wyżej wspomniany track. Przed Wami przepiękny "Keep Me Waiting".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz