środa, 4 maja 2011

Wybaczcie...

Przepraszam za tak długą przerwę, ale długi weekend rządzi się swoimi prawami. Wypoczęci, pełni energii i zapału wracamy do prozy życia, która uderza w nas niczym rozpędzony autobus. Postaram się Was troszkę pocieszyć, a najlepszy sposób jaki znam, to zafundować Wam dawkę fajnej muzyki.
Dzisiaj będzie różnie, różniście. Zaczniemy z przytupem. Przed Wami nieco zwariowani Stereoheroes, ze świeżą  dawką jump-up'owego, energetycznego grania. "Juke Dem Hoes" to świetna propozycja dla tych którzy mają dołka z powodu powrotu do codziennych obowiązków. Myślę, że da Wam zastrzyk pozytywnej energii.
Zmieniamy klimat. Czas się troszkę odprężyć. Pomoże nam francuski duet, Priors ze swoim house'owo-loungowym brzmieniem. "What You Need" to naprawdę uroczy utwór, pełen subtelnych dźwięków. Pozwoli Wam wylizać rany po ciężkim dniu. Ja mogę godzinami wsłuchiwać się w wokal z tego tracka. Jestem przekonany, że Wam się spodoba. W końcu nie zawsze trzeba przywalać ciężkimi wymiataczami...
...Ale nie byłbym sobą gdyby na koniec nie dodał trochę więcej mocy. Chociaż, bez przesady. Nie zafunduję Wam nie wiadomo jakiego muzycznego potwora. Ponieważ ostatni wpis pojawił się w niedzielę, dzisiaj dodatkowa porcja muzyki. Puszczę Wam "Set Me On Fire" z ostatniej płyty Pendulum. Wspominałem już kiedyś, że nie jestem wielkim zwolennikiem ich ostatniego krążka, ale ten tune to prawdziwa perełka. Dynamiczne, breakbeatowe intro, przeradzające się w fantastyczny dubstepowy track z przepiękną linią basu i świetnym jamajaskim wokalem. Na tą chwilę, to dla mnie najlepszy utwór z "Immersion".





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz