Jak Wam minęła wigilia moi mili? Mam nadzieję, że była przynajmniej tak udana jak moja. Korzystając ze świątecznego leniuchowania, postanowiłem jednak coś naskrobać. Tak naprawdę wpis ten jest pretekstem do puszczenia pewnego nagrania.
Cofamy się w zamierzchłe lata 80. Wtedy to rządził i dzielił kolektyw Run DMC. Mało jest takich artystów, którzy mieliby tak wielki wpływ na rozwój muzyki. Panowie są inspiracją dla kolejnych pokoleń młodych muzyków i tak już pewnie będzie zawsze. Wczoraj w telewizji usłyszałem jak Marek Sierocki powiedział, że każdy szanujący się artysta powinien mieć w swoim dorobku świąteczny przebój, co jest oczywiście kompletną bzdurą, ale akurat tak się składa, że i Run DMC mają taki utwór w swoim dorobku. Posłuchajcie wydanego w 1987 roku "Christmas In Hollis". Nie mogę uwolnić się od tego nagrania. Mimo dwudziestu czterech lat na karku, nadal brzmi świetnie.
To nie wszystko na dzisiaj. Mam dla Was jeszcze dwa, o wiele młodsze nagrania. Oczywiście są święta, także nie będę tu szalał z jakimiś ostrymi i ciężkimi trackami. Jako pierwszy, wybrzmi "Angel On My Shoulder" autorstwa Kaskade, w rewelacyjnym remiksie Rusko. Ten utwór to kolejny dowód na to, jak wszechstronnym jest muzykiem. Ze zwykłej, choć przyjemnej dance'owej piosenki zrobił rewelacyjną, pełną funku i oldschoolowych brzmień wersję, która zostawia oryginał daleko z tyłu. Jestem przekonany, że ta nutka wbije się w wasze głowy i zostanie tam na długie tygodnie.
Na koniec posłuchamy sobie Cee Lo Greena i jego świetnego nagrania "Bodies" z niezwykle udanej płyty "The Lady Killer". Klimat tego nagrania, trudno jest porównać z czymkolwiek. Niepokojące dęciaki, przepiękne perkusyjne figury oraz niepowtarzalny wokal Thomasa Callawaya powodują, że ciarki przechodzą mi po plecach. Swoją drogą fajnie by było posłuchać kolejnego albumu Gnarls Barkley. No ale póki Cee Lo samodzielnie wypuszcza takie nagrania jak "Bodies" to w sumie Gnarls nie jest mi do szczęścia potrzeby. Ja już kończę na dzisiaj i wracam do książki i rozkosznego świątecznego leniuchowania. Trzymajcie się ciepło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz