niedziela, 10 lipca 2011

Fatboy Slim

Jeżeli kogoś miałbym nazwać "gwiazdą" muzyki elektronicznej, to właśnie byłby to Norman Cook. Jest to muzyk jedyny w swoim rodzaju. Wystarczy powiedzieć, że zadebiutował jako Fatboy Slim mając 33 lata na karku. Należy dodać również, że niezbyt często udziela się jako DJ, skupiając się raczej na działalności producenckiej. Chociaż należy pamiętać o słynnych jego występach na plaży w Brighton, które przyciągają dziesiątki tysięcy fanów elektronicznych brzmień. W ogóle Brighton, z którego pochodzi, jest dla Cooka niezwykle ważne. Na każdym kroku deklaruje swoje przywiązanie do tego miasta. Niewątpliwie Fatboy Slim miał ogromny wpływ na rozwój muzyki elektronicznej. Mimo że ostatnią płytę wydał siedem lat temu, to mam wrażenie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Poniżej mój, subiektywny przegląd ulubionych produkcji tego fantastycznego muzyka. 

Nie mogę zacząć inaczej, niż od "Right Here Right Now". Jest to najlepsze rozpoczęcie płyty jakie znam.  Ten utwór ukazuje cały kunszt kompozytorski Normana Cooka. Zdecydowanie jedna z najlepszych i najbardziej dojrzałych produkcji w jego dorobku. Będę miał sześćdziesiąt lat na karku (o ile dożyję) i nadal będę miał ciarki na plecach gdy usłyszę ten fantastyczny utwór.



Nie mogło również zabraknąć "Praise You". Po pierwsze dlatego, że to świetna piosenka, która udowadnia jak swobodnie Cook czuje się w bardziej popowym repertuarze. Udowadnia tym utworem, że muzyka Pop może prezentować wysoki poziom i może być niezwykle interesująca. Po drugie dlatego, że słychać ile dystansu ma do swojej osoby i do swojej twórczości oraz, że tworzenie muzyki przynosi mu wiele radości.



Jako trzeci, niech wybrzmi "Everybody Needs A 303". Jest to utwór od którego tak naprawdę rozpoczęła się jego wielka kariera. Dziś to już prawdziwy klasyk. Jest to również pierwszy utwór Fatboya jaki było mi dane usłyszeć, więc zrozumiałe, że darzę go dużym sentymentem. Przepiękna, acidowa nuta.



Czas na kolejny wielki przebój w jego dorobku. Każdy z Was chociaż raz słyszał "Gangster Trippin'". Ten utwór to prawdziwy producencki majstersztyk. Wszystko jest tu dopracowane do perfekcji: beat, sample, scratche. Dodatkowo track ten ma w sobie taki bounce, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Huuuge Tuuune!!



Czas teraz na coś ostrzejszego. "Acid 8000" jest utworem, który kończył fantastyczną płytę "You've Come A Long Way, Baby". Tytuł tego tracka mówi sam za siebie. Przesiąknięty kwasem breakowy utwór, który rozkręca się z minuty na minutę,  zmieniając się w samej końcówce w prawdziwego muzycznego potwora. Niesamowita bomba parkietowa.



"Build It Up, Tear It Down", aż kipi energią. Z miejsca stał się hymnem młodych Brytyjczyków drugiej połowy lat 90-tych.  Mi nieodłącznie kojarzy się z kultowym filmem "Human Traffic" traktującym o kulturze klubowej na wyspach. Sam Pete Tong (guru muzyki klubowej), wybrał ten utwór do ścieżki dźwiękowej. Tutaj mała ciekawostka. Pierwszy remiks jaki wyprodukował Norman Cook, był remiksem utworu "I'm Alive" autorstwa Boy Georga i właśnie Tonga.



Oczywiście największym dziełem Normana Cooka jest wcześniej wspominana płyta "You've Come A Long Way, Baby". Jakbym się uparł, to w tym zestawieniu znalazła by się w całości. No ale musiałem dokonać ostrzejszej selekcji, przez którą przeszedł "Soul Surfing". Ten utwór to dowód jak sprawnie Cook łączył muzykę elektroniczną z zupełnie innymi muzycznymi światami. Maksymalnie pozytywna nuta.



"Champion Sound" do niedawna był ostatnim oficjalnym singlem Fatboy Slima. Do niedawna, gdyż w 2011 roku grubas wrócił z nowym, bardzo dobrym nagraniem "Machines Do The Work", wyprodukowanym wspólnie z Herve. Czyżby szykował się poważniejszy powrót Normana Cooka?



Z pewnością znacie również "Ya Mama (Push The Tempo)". Kolejny power track w dorobku  Fatboya. Ależ się tego słucha. A jak się człowiek przy tym bawi! To jeden z dwóch moich ulubionych kompozycji z płyty "Halfway Between The Gutter And The Stars". Prawdziwy kozak.



Czas na najbardziej psychodeliczną kompozycję w dorobku Normana Cooka. "Sunset (Bird Of Prey)" to nie najłatwiejszy utwór w odbiorze. Połamany, gęsty beat, dużo acidowych sampli i do tego wszystkiego wokal Jima Morrisona. Nie byłem od początku przekonany do tego utworu, ale to taki typ kompozycji, która jest lepsza z każdym następnym przesłuchaniem.



Powoli zbliżamy się do końca mojego przeglądu twórczości Normana Cooka. Jak widzicie i tak miałem spory problem, żeby go jakoś zawęzić. Dorobek Fatboya jest tak bogaty, że trudno było mi dokonać wyboru. Tak czy inaczej, jeszcze dwie kompozycje przed nami. Czas na "Love Island", utwór nagrany w 1997 roku, który również znalazł się na wyśmienitej "You've Come A Long Way, Baby". Wprost ubóstwiam ten track. Ten breakbeatowy banger wyprzedzał swoje czasy. Powstał w latach, gdy scena breakbeatowa dopiero nabierała kształtu. Breakowi producenci zaczęli nagrywać podobne produkcje dopiero po kilku latach. Beat jak uderzenie młotem i szalejący high head. Tego nie da się nie lubić.



Na koniec zostawiłem sobie "Santa Cruz". Chyba najbardziej nastrojowy i melancholijny utwór w dorobku Fatboy Slima. Stosunkowo późno doceniłem tą kompozycję, choć pochodzi ona z debiutanckiego krążka Cooka "Better Living Through Chemistry". Dziś, jest moją ulubioną i w moim przekonaniu najpiękniejszą nutką w jego dorobku. Ten utwór jest jak podróż do lepszego świata. Wiem, że to mogło zabrzmieć patetycznie, ale muzyka jest właśnie po to, żeby wywoływać w nas emocje i powodować, że chociaż na kilka minut poczujemy się szczęśliwsi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz