Lubicie wesela? Kręcą Was takie imprezy? W najbliższym czasie czekają na mnie dwa. Kiedy byłem młodszy, zapierałem się rękami i nogami, żeby tylko nie uczestniczyć w weselnych swawolach. Z czasem jednak, zmieniłem nieco swoje poglądy na tą sprawę. Nadal uważam, że tego typu "uroczystości", mają o wiele więcej minusów niż plusów, ale kiedyś tych drugich w ogóle nie dostrzegałem. Po pierwsze - nie ukrywajmy tego, na wesele idzie się dobrze zjeść i się napić. Po drugie - na weselach zawsze są jakieś akcje, nieprzewidywalne zdarzenia, które w normalnych okolicznościach, nie miałyby miejsca. Po trzecie - co łączy się pośrednio z punktem drugim. Na weselach można się zdrowo pośmiać ze swojej rodziny.
Wesele to jeszcze jeden bardzo ważny element - muzyka. Ta od lat się nie zmienia. Słychać, że Polacy kochają tradycję. Nadal królują te same przyśpiewki co kilkanaście lat temu. Oczywiście zespoły zawsze dorzucają po kilka w miarę aktualnych "hitów", ale tak naprawdę to nic nie zmienia. Zastanawiam się, czy ktoś by się dobrze bawił przy utworach dzisiejszych moich blogowych bohaterów: Plump DJ's, The Qemists, Fluke :).
Plump DJ's - Headtrash
Plump DJ's to weterani breakbeatowych łamańców. Panowie Lee Rous i Andy Gardner to muzycy należący do grupy tych, którzy mieli największy wpływ na rozwój breakowej sceny i na jej wielką popularność. Takich klubowych evergreenów jak "Get Kinky", "Listen To The Baddest", "Mad Cow", "Redshift", "Soul Vibrates", "Bullet Train", "Electric Disco", "Creepshow", "Blackjack"...(o matko, ale się zmachałem tym wymienianiem, ale szkoda mi którykolwiek z ich wielkich hitów pominąć)...nie sposób zapomnieć. Jednak pięć lat temu, "Plumpy" wyraźnie wyhamowały. Odcięli się od sceny Nu-Skool Breaks, którą w dużym stopniu sami stworzyli, zawiesili wydawanie nowych singli i wszystko wskazywało na rychłą śmierć legend połamanych rytmów. Po dwuletnim niebycie wrócili w wielkim stylu fantastycznym vinylem "System Addict/Doppler", którym z miejsca podbili parkiety. Potem były kolejne świetne single. Sukces nowych tracków zaowocował pierwszą od 2003 roku autorską płytą długogrającą.
Jaki jest krążek "Headtrash"? Różniący się od dotychczasowych dokonań duetu, ale z pewnością ciekawy. Na początku dostajemy przyjemne intro w postaci "Best Believe Us", który wprowadza nas w klimat całego albumu. Zaraz po nim usłyszymy, a jakże inaczej, "System Addict" - singiel, który dostał nagrodę za najlepszy utwór roku na Breakspoll. Dzięki niemu panowie Rous i Gardner zechcieli zabrać się z powrotem na poważnie za tworzenie muzyki. Następnie dostajemy oparty na oldschoolowych, funkowych samplach "Shifting Gears", niepozbawiony jednak brudnego, pulsującego basu. Zaraz za nim w kolejce czeka następny singlowy hit "Snake Eyes", zabierający nas w rejony acidowego Electro-Breaks. Z resztą przez całą długość płyty, panowie fundują nam żonglerkę różnymi gatunkami około breakowego grania. Bo np. relaksujemy się przy lekkim, przyjemnym, funkowym "Theme X", a za chwilę zostajemy znokautowani dynamicznym "Snafu" utrzymanym w klasycznym nu-skoolowym stylu z domieszką big beatowych naleciałości spod znaku The Chemical Brothers. Wspomnieć należy również o świetnym "Disco Unusual", przypominającym starsze hity duetu, takie jak "Blackjack" czy "Dr. Dub", choć dużo mniej dynamicznym od wyżej wymienionych. Zaraz po nim mamy wręcz popowe, wolniejsze i opatrzone świetnym, damskim wokalem Sharlene Hector "Victim". Jeżeli taka miałaby być muzyka pop, to ja nie mam nic przeciwko temu. Zaraz później dostajemy klasyczny, breabeatowy i fantastycznie bujający "Rocket Soul". Zwieńczeniem krążka jest electro-popowy hit "Torque Of The Devil". Zapewniam Was, że ten track tak łatwo nie wyjdzie Wam z głów. "Headtrash" kończy przepiękny soulowo-funkowy "Lost In Space". Żałuję troszkę, że na płycie nie znalazły się "Doppler" i "Take The Weight", dwa rewelacyjne tracki znane z singli Plumpów. Z pewnością dodałyby nieco mocy. No ale nie można dostać wszystkiego.
Czy powrót z niebytu ojców Breakbeatu jest udany? Jak najbardziej tak!! Brzmienie Plump DJ's ewoluowało. Jest lżejsze, popowe, ale też bardziej zabrudzone, acidowe niż dotychczas. Trochę brakuje na "Headtrash" klasycznych breakowych wymiataczy, ale muzyka na nim zawarta jest niezwykle przemyślana, inteligentna i różnorodna. Naprawdę nie ma co narzekać. Trudno powiedzieć w jaką stronę pójdą Rous i Gardner. Ich ostatnie produkcje: remiks "Precinct", Stanton Warriors i ich najnowszy singiel "Light Fantastic" imponują ciężarem. Wręcz miażdżą. Wygląda na to, ze panowie kryzys mają za sobą i ciekaw jestem jak potoczy się ich dalsza kariera. Jedno jest jednak pewne. Świetnie, że znów są z nami.
odsłuch: http://www.chemical-records.co.uk/sc/servlet/Info?Track=FLRCD021
Czas teraz na porcję typowo weselnych przytupów :D. Na początek mniej znany wykonawca. Dub Control to właściwie zaledwie kilka vinyli wydanych dla raczej średnio znanego labeli. Ten utwór to dowód, że warto głębiej pogrzebać, bo można natknąć się na naprawdę ciekawe rzeczy. Uwaga moi drodzy. "Taking Control" urywa łeb ;).
Drugą przyśpiewkę zaprezentuje nam Interface remiksując wielki przebój "S.W.A.G." autorstwa chłopaków z The Qemists. Ten Bristolski muzyk, to w tej chwili jedno z najgorętszych nazwisk na drum'n'bassowej scenie. Przed Wami jedna z wielu, świetnych jego produkcji. Ejoy :).
...Z kącika zdartej płyty
Bohaterami dzisiejszej odsłony oldschoolowego kącika jest londyński kolektyw Fluke, którego utwory gościły na większości brytyjskich przyjęć weselnych w latach 90-tych hehehe. Projekt ten został założony pod koniec lat 80-tych, w czasach acid house'owej rewolucji. Bardzo szybko zdobyli dużą popularność, co zaowocowało kontraktem płytowym z Virgin. Największe sukcesy były jednak jeszcze przed nimi. Bo oto w 1997 roku wydali dzieło któremu nie byli w stanie dorównać do końca kariery, która zakończyła się definitywnie w 2003 roku. Mam na myśli krążek "Risotto". Płyta ta, to właściwie muzyka elektroniczna lat 90-tych w pigułce. Na albumie tym bowiem w fantastyczny sposób zmieszały się ze sobą klimatyczny Ambient, mroczny Trip-Hop, dynamiczne Techno i Acid House. Panowie z Fluke mięli również wielki wpływ na rodzącą się wówczas scenę Breakbeat. "Risotto" dała im miejsce w kanonach muzyki klubowej. Dała im wieczne życie w głowach fanów syntetycznych brzmień na całym świecie, takich jak piszący niniejszy tekst. Posłuchajcie ich dwóch największych przebojów: "Atom Bomb" i "Referendrum".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz