niedziela, 5 czerwca 2011

Muzyczna Terapia

W ogóle nie jestem w nastroju pisania czegokolwiek. Miało dzisiaj nie być wpisu, ale pomyślałem sobie, że dobrze będzie się czymś zająć chociaż na chwilę, mając tak fatalny nastrój. A jak wiadomo muzyka ma właściwości terapeutyczne, więc być może nieco mi go poprawi. W moim przypadku moc muzyki działa wyjątkowo silnie, zatem są na to dużo szanse.
Oczywiście przygotowałem na dzisiaj kolejną płytową recenzję. Dzisiaj weźmiemy na tapetę debiutancki krążek wyjątkowego projektu, jakim z pewnością jest Buraka Som Sistema. Będzie również mała dawka Electro i kolejna wycieczka w przeszłość w czasie której zaprezentuję klasyk na klasykami. Zapraszam do lektury.

Buraka Som Sistema - Black Diamond


Nie jest to może najnowsze wydawnictwo. Wróciwszy do niego ostatnio stwierdziłem, że ani trochę się nie zestarzało. „Black Diamond” jest pierwszą płytą długogrającą portugalskiego kolektywu. Chociaż równie dobrze można za debiut uznać wydaną dwa lata wcześniej ep-kę „From Buraka To The World”.  Towarzyszę zespołowi właśnie od tamtego wydawnictwa, czyli praktycznie od początku działalności i ich muzyka była dla mnie niczym powiew świeżego powietrza. „Black Diamond” to wręcz huragan.
Już na samym początku, zostajemy poczęstowani pokaźną dawką zakręconych, połamanych dźwięków za sprawą otwierającego album „Luanda Lisboa” i promującego cały album „Sound Of Kuduro”  (ubóstwiam ten utwór!!) z gościnnym występem M.I.A., Saborosy i Puto Praty.  Dalej wcale nie jest spokojniej, gdyż takie utwory jak „Kalemba (Wegue Wegue)” czy rewelacyjny „IC19” to prawdziwe petardy. Co tam petardy…prawdziwe Tomahawki!! Tempo albumu nie spada nawet na chwilę. No może z wyjątkiem zamykającego płytę utworu tytułowego z gościnnym występem chłopaków z Virus Syndicate.
Muzyka zawarta na „Black Diamond” to niezwykle energetyczna mieszanka brzmień z całego świata. Kuduro miesza się z UK Funkiem. Znajdziemy tu również pełno breakbeatowych rozwiązań. „New Africas” garściami czerpie z Dubstepu. Z resztą naleciałości z UK Garage i Dubstep jest tu o wiele więcej.  Oczywiście nie mogło również zabraknąć bardziej egzotycznych brzmień z wywodzącym się z brazylijskich faveli Baile Funkiem czy afrykańskim Folkiem na czele.
„Black Diamond” to fantastyczna płyta, pełna życia i wigoru. W mistrzowski sposób łączy to co w tej chwili najświeższe w muzyce klubowej z brzmieniami World Music. Słychać, że muzyka na niej zawarta robiona jest z miłości i pasji. Jeżeli ktoś z Was pominął ten krążek, a szuka w muzyce szczerości, dzikości, pokaźnych zasobów energii, to „Black Diamond” jest dla niego. Pozostaje zacytować jeden z tracków Chemical Brothers…It Began In Africa . 
P.S. Płyta wydana została w 2 podstawowych wersjach, które różnią się od siebie w dość znaczący sposób. Jeżeli miałbym  wybierać, to bardziej przypadła mi do gustu wersja brytyjska, ze świetnym "Skank & Move" (z Kano na featuringu) oraz z "Yah!" wielkim hitem Portugalczyków, który dla mnie jest pozycją obowiązkową.  

Teraz czas na zapowiedzianą dawkę Electro. Utwór, który za chwilę usłyszycie jest świetnym przykładem zastosowania stereo. Całą swoją moc "Plugged" pokazuje wtedy, gdy jest słuchany na dobrze rozmieszczonych głośnikach, bądź też na dobrych słuchawkach. Dźwięki przeskakują jednego głośnika do drugiego powodując spore zamieszanie w głowie. Zatem do dzieła.Podkręcajcie bas, wybierzcie high quality i nie dajcie się zwariować.






...Z kącika zdartej płyty

Jason Nevins to amerykański producent którego złoty okres przypadł na lata 90. Dziś nie produkuje tak systematycznie i tak udanie jak kilkanaście lat temu. Mimo, że ma na koncie dziesiątki własnych produkcji oraz remiksów , cztery albumy, to tak naprawdę znany jest szerzej dzięki jego wersji "It's Like That" autorstwa legendarnego kolektywu Run DMC. Pierwotnie wersja ta została nagrana w 1997 roku i zadziwiającym jest, że po tylu latach brzmi nadal świetnie i bardzo świeżo. Beat z tego klasyka nadal gniecie niemiłosiernie. Track ten nadal jest w stanie pozamiatać nie jeden parkiet na breakowych imprezach. Po prostu fantastyczna nuta.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz