Ehh Basement Jaxx. Panowie Buxton i Ratcliffe należą do grona muzyków, do których mam największy sentyment i szacunek. Ich muzyka towarzyszyła mi od zawsze. W liceum słuchałem płyt "Rooty", "Kish Kash" i "Remedy", zachwycając się takimi nagraniami jak "Red Alert", "Rendez-Vu", "Romeo", "Where's Your Head At" czy "Lucky Star". To są melodie których się nie zapomina. Na studiach rządziło "Crazy Itch Radio" z kolejnymi niepowtarzalnymi numerami. Okazuje się jednak, że Basement Jaxx są ciągle w świetnej formie, co udowodnili kolejnym albumem "Scars". To co najbardziej zachwyca w ich kompozycjach to lekkość, świeżość, swoboda, polot i niesamowita ilość bardzo ciekawych pomysłów. Kiedy słyszę ich produkcje na twarzy zawsze pojawia mi się uśmiech. Po prostu muzyka Basement Jaxx pozwala choć przez chwilę poczuć się lepiej i to jest w niej najpiękniejsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz